
Od czterech miesięcy non-stop mam do czynienia z językiem polskim. Posługuję się nim codziennie i prawie przez całą dobę. Słyszę go na ulicy i w mediach. To jest bardzo miłe doświadczenie, ponieważ zazwyczaj nie mam takiej możliwości. Muszę jednak przyznać, że ostatnio słuchanie polskiego stało się nie tyle humorystyczne, co irytujące. Czasami nawet bardzo się złoszczę i zwracam uwagę, gdyż niektórych błędów językowych moje polonistyczne ucho nie potrafi znieść ze spokojem stoika ☺





W Polsce moda na j.hiszpański trwa stosunkowo od niedawna. W j. polskim mamy nieliczne słówka pochodzące z j.hiszp. Są to np: moskitiera, pepitka, bandera, rumba, corrida, torreador, marihuana, aligator, embargo, kanion, czy sjesta. Szkoły otwierają nowe grupy nauki hiszpańskiego a polskie firmy nawiązują kontakty handlowe z Hiszpanią. Moda na hiszpańszczyznę najbardziej szerzy się w polskiej popkulturze i temu wątkowi poświęcę uwagę w moim króciutkim eseju.
